Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój święty natychmiast. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spokój święty natychmiast. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 grudnia 2013

Zajezdnia Kleszczowa czyli zachwytu nad ojczystymi krajobrazami ciąg dalszy

Kto by pomyślał, że ulica zajezdniowa tak niedrożna w szczycie, będzie dziś prawie pusta. Oto okazuje się, że ten wspaniały naród przestał odczuwać potrzebę podróżowania do centrum przepysznej stolicy każdego dnia rano. Najprawdopodobniej musiał odkryć jakąś nową regułę, prawdę, zasadę szczególną, która ogarnęła świat i wyzwoliła ludzkość z drugorzędnych potrzeb. Ponieważ jest to nowy prąd myślowy, ludzkość spokojnie siedzi w swoich domach, z których usuwa powoli ołtarzyki współczesności, by zrobić miejsce na kontemplację nowych idei. Stąd ta pustka na ulicach i ten skromnie optymistyczny spokój. Już niedługo mój niezwykły naród osiągnie niezwykły stan ducha, zapanuje wszechogarniająca miłość i rozrzedzi się gęstość zaludnienia.
Mknę póki co przez kleszczo-chaszcze, aby zdążyć tam gdzie zdążam w lekkim pośpiechu, który czyni mnie samotnym wśród rzadkiego tłumu. Spóźniam się tam gdzie zdążam, ale nikt nic z tego nie robi, w końcu nikomu się już nigdzie tak panicznie jako mnie nie spieszy. Może tylko spieszy się do kontemplacji, do nowej idei, do wędrującej ku nam miłościo-spokojności, która przecież nie każe długo na siebie czekać.

wtorek, 10 grudnia 2013

Zaczęło mrozić

no to mój ukochany naród został w domu. W domu narodu. Siedzę (bo sporo jest wolnego) w trzydziestce piątce i widzę jak starsi ludzie nie zmierzają do doktorów, bo tak naprawdę są zdrowi, a młodzi nie wracają ze szkół, bo siedzą i zakuwają w bibliotekach do nocy. Poza tym żadnych parad, przemarszów, pochodów, bo każdemu starcza na chleb i cudzy chleb nie ma pierwszeństwa przed jego chlebem, a w dodatku mało kto wychodzi z psem, bo pies też wcale tak codziennie to i nie potrzebuje. No i żadnych wózków, kolejek, matek, dziatek, gołębich karmicieli, wściekłych kurierów, portierów, karabinierów czy gondolierów. Oto jak mróz odkrył przede mną optymistyczną prawdę o narodzie w domu jego. Niechaj więc naród ten nie płonie, a marznie! Od stóp poczynając.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Porządkuję moje małe

Kastelgandolfo i odśnieżam, bo mi na biało zapadało i doskonale się w tych pracach odnajduję. Ziarenek nasypać ptaszkom do domku i słoninkę przybić. Drzewka zabezpieczyć przed mrówkami i wydeptać ścieżki w ogródku zanim wyrośnie trawa. Witać się co świt z bażantem wdzięczącym się zza płotu i zapraszać kota do kuchni na miskę mleka i granulki. Poza tym planować gdzie posadzić drzewka, kwiatki, krzaczki gdy tylko śniegi zelżeją, bądź czego nie sadzić, nie hodować, nie siać, bo sieje się, hoduje nie teraz, ale się sieje, sieje się, hoduje, sadzi kiedy indziej, bo to tak a nie inaczej! Ponadto pomagać śniegowi spadać z dachu i patrzyć czy dym z komina unosi się bez zakłóceń. Trochę jak przepis na święty spokój - chyba w to wchodzę!