poniedziałek, 19 grudnia 2011

Krzesło wywrotowe

z początku co najwyżej obrotowe - nie zdążysz się obrócić, a jako śmieć ląduje na klatce schodowej, czekając pomyślnych przeciągów, by samodzielnie odlecieć na wysypisko na obrzeżach miasta. Takie krzesło jedno stoi na przeciwko moich drzwi do domu do niedawna i o mało nie wypierdalam się, wychodząc na ciemną klatkę i po omacku szukając włącznika do światła. Ocalałem.
Krzesło z odgiętym prawym oparciem, o które opiera się większość z nas, korzystających ze wszelkiego rodzaju komunikatorów internetowych, które to oparcie odgina się tym bardziej, im bardziej leżymy na nim wyczekując odpowiedzi naszego rozmówcy. Tak, to ospali rozmówcy niszczą nasze krzesła i wykrzywiają nasze kręgosłupy. W każdym razie krzesło z odgiętym prawym oparciem czyha na moje życie. 
Lecz oto w niedzielne popołudnie owo krzesło ląduje między drzewami, wędruje kilkaset metrów dalej od dotychczasowego miejsca swego pobytu. O tym, że krzesła mają nogi i chodzą gdy nikt nie patrzy, wie chyba każdy. Nie wiem jak chodzą krzesła na kółkach, jednak na chwilę przestałem się bać o swoje życie i mogę zasnąć spokojnie.

sobota, 17 grudnia 2011

Bałem się

okropnie się bałem, że nie uda mi się w tym roku napisać na blogu notek więcej niż sto, co byłoby swoistą porażką, ale udało się i jest to swoistym sukcesem.

Jeśli zapytasz o czym jest setna notka w tym roku, to jest ona o powodzeniu.

czwartek, 15 grudnia 2011

Aria

Nigdy!
Nigdy, ach nigdy
Nigdy, ach nigdy
nie kładź!

Nigdy, ach nigdy
nie kładź, oj nie,
nie, nie kładź 
nigdy przenigdy

przenigdy nie kładź
ach, nie kładź
przenigdy ogórka
ogórka nie kładź

nie, ogórka przenigdy
nie, ach nie kładź
ogórka nigdy
na talerzu mojem!

Na talerzu mojem
nie kładź, oj nie, nie kładź
nigdy przenigdy
surowego - -

surowego ogórka
nigdy przenigdy
nie kładź, ach nie
na talerzu mojem!

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Wyznanie

"Panie Boże, lubiłem dżem truskawkowy
I ciemną słodycz kobiecego ciała.
Jak też wódkę mrożoną (...)"
Cz.Miłosz

Wiersz i ja mamy tyle samo lat, choć trochę nas różni, łączy nas miłość do dżemu truskawkowego, natomiast nad ciemność przedkładam jasność ciała, a wódka czy ciepła czy mrożona - to mi nie robi jakiejś wielkiej różnicy.

sobota, 10 grudnia 2011

Minioną noc

spędziłem na oglądaniu pociągów
polskich, czeskich oraz słowackich
nie wiem o co biega, ale pociąg
wyjeżdżający z tunelu lub 
wjeżdżający na ośnieżoną stację
w barwach zielonych, czerwonych
bądź niebieskich
silniej przykuwa uwagę 
niż najtwardsze porno

piątek, 9 grudnia 2011

tak tak
nie nie

tak
tak
tak
tak

dwie odpowiedzi twierdzące świadczą o tym, że uzależnienie już istnieje

nie

czwartek, 8 grudnia 2011

Microsoft Word

nie zna takich słów jak: tematyzowanie, interdyscyplinarność, intertekstualność, transsystemowość, nieredundancja oraz niereferencjalność. Myślę, że jest ograniczony, czyli głupszy, ale od niego sporo zależy, więc siedzę cicho. Wysnuwa się z tego jakaś analogia do życia, do ludzi, chociaż wciąż myślę, że może to ja gdzieś zjadłem literkę, jakieś 'ef' przewróciło się na dach albo też wkradło się do tekstu tureckie 'i' co to jest z kreską zamiast kropki. Ale nie - wciąż są inni winni.

Dziś polubiłem

ulicę Wołoską
szpital przy Wołoskiej
panią doktor która myśli, że studiować łotewski jest fajnie, chociaż nie jest
i pana ortopedę, który potrafi zmieścić się ze swoimi oskarżeniami, wyrokami i uzasadnieniami wyroków w jednej minucie i piętnastu sekundach i który nie jest niczym ci, których przyciąga bohater z dwóch notek niżej!

niedziela, 4 grudnia 2011

N36

cały mój, totus meus! No prawie. Jeden pan zajął miejsce w loży, siedzi w miejscu ryzyka, w razie nagłego hamowania leci z szybą na najbliższy przystanek, na którym jest zgodnie z rozkładem. Jeśli nie, dalej spokojnie chwyta jego wzrok obrazy miasta nocą. Może poeta, wylądujemy razem w konkursie na najlepszy wiersz o nocnym z Bokserskiej na Centralny.
Do czasu. Oto za zakrętem stoi zgraja tak zwanych erasmus students. Wchodzą. Choć mogli zaczekać na inny o podobnej porze. Mówią po polsku lub hiszpańsku. Inne języki nie istnieją. Hiszpanki są brzydkie. Chciałyby wysiadać co przystanek, dlatego usłużni Hiszpanie naciskają żądaj-przycisk co minutę, dzięki czemu podróż wydłuża się. Podwójnie. Potrójnie. Właściwie wciąż jeszcze się ta podróż wydłuża, a oni wciskają i wciskają, a ja wciąż jadę i jadę, i tę notkę piszę z brązowego fotela N36, a zielone światełko przycisk bezustannie zapala się i gaśnie, a i sam bym chętnie nacisnął, lecz ktoś bezustannie mnie wyprzedza.

piątek, 2 grudnia 2011

Przyciąga

do siebie ludzi
rozlazłych
nieożywionych
grzybem nadgryzionych
a potrzebuje
zlazłych
żywych
precyzyjnych
energo-dynamicznych
potasu i magnezu
bo sam na wpół
żyw i z niedoborem
witamin

czwartek, 1 grudnia 2011